barcelona

Prus Lalka, Tom 1 rozdział 3

- I!. Nie da mi cesarz zrobić krzywdy
polish translation - odpowiadał ojciec. Często przychodzili do nas dawni koledzy ojca: pan Domański, także woźny, ale z Komisji Skarbu, i pan Raczek, który na Dunaju miał stragan z zieleniną. Prości to byli ludzie (nawet pan Domański trochę lubił anyżówkę), ale roztropni politycy. Wszyscy, nie wyłączając ciotki, twierdzili jak najbardziej stanowczo, że choć Napoleon I umarł w niewoli, ród Bonapartych jeszcze wypłynie. Po pierwszym Napoleonie znajdzie się jakiś drugi, a gdyby i ten źle skończył, przyjdzie następny, dopóki jeden po drugim nie uporządkują świata. - Trzeba być zawsze gotowym na pierwszy odgłos! - mówił mój ojciec. - Bo nie wiecie dnia ani godziny - dodawał pan Domański. A pan Raczek, trzymając fajkę w ustach, na znak potwierdzenia pluł aż do pokoju ciotki. - Napluj mi acan w balię, to ci dam!. - wołała ciotka. - Może jejmość i dasz, ale ja nie wezmę - mruknął pan Raczek plując w stronę komina. - U. cóż to za chamy te całe grenadierzyska! - gniewała się ciotka. - Jejmości zawsze smakowali ułani. Wiem, wiem. Później pan Raczek ożenił się z moją ciotką.Chcąc, ażebym zupełnie był gotów, gdy wybije godzina sprawiedliwości, ojciec sam pracował nad moją edukacją. Nauczył mię czytać, pisać, kleić koperty, ale nade wszystko - musztrować się.
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 3 polish translation fragment 40

2008-11-07 16:56:22