barcelona

Prus Lalka, Tom 1 rozdział 3

W późniejszym życiu przekonałem się, jak proroczymi były poglądy ojca. Wszyscy widzieliśmy drugą gwiazdę napoleońską, która obudziła Włochy i Węgry; a chociaż spadła pod Sedanem, nie wierzę w jej ostateczne zagaśnięcie. Co mi tam Bismarck, Gambetta albo Beaconsfield! Niesprawiedliwość dopóty będzie władać światem, dopóki nowy Napoleon nie urośnie.
W parę miesięcy po śmierci ojca pan Raczek i pan Domański wraz z ciotką Zuzanną zebrali się na radę: co ze mną począć? Pan Domański chciał
polish translation mnie zabrać do swoich biur i powoli wypromować na urzędnika; ciotka zalecała rzemiosło, a pan Raczek zieleniarstwo. Lecz gdy zapytano mnie: do czego mam ochotę? odpowiedziałem, że do sklepu. - Kto wie, czy to nie będzie najlepsze - zauważył pan Raczek. - A do jakiegoż byś chciał kupca? - Do tego na Podwalu, co ma we drzwiach pałasz, a w oknie kozaka. - Wiem - wtrąciła ciotka. - On chce do Mincla. - Można spróbować - rzekł pan Domański. - Wszyscy przecież znamy Mincla. Pan Raczek na znak zgody plunął aż w komin. - Boże miłosierny - jęknęła ciotka - ten drab już chyba na mnie pluć zacznie, kiedy brata nie stało. Oj! nieszczęśliwa ja sierota!. - Wielka rzecz! - odezwał się pan Raczek. - Wyjdź jejmość za mąż, to nie będziesz sierotą. - A gdzież ja znajdę takiego głupiego, co by mnie wziął? - Phi! może i ja bym się ożenił z jejmością, bo nie ma mnie kto smarować - mruknął pan Raczek, ciężko schylając się do ziemi, ażeby wypukać popiół z fajki. Ciotka rozpłakała się, a wtedy odezwał się pan Domański: - Po co robić duże ceregiele. Jejmość nie masz opieki, on nie ma gospodyni; pobierzcie się i przygarnijcie Ignasia, a będziecie nawet mieli dziecko. I jeszcze tanie dziecko, bo Mincel da mu wikt i kwaterę, a wy tylko odzież.
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 3 polish translation fragment 100

2008-11-07 16:56:22