barcelona

Prus Lalka, Tom 2 rozdział 3

Znowu jazda.Do wagonu siadają ludzie wciąż
tłumacz francuski mówiący po niemiecku, ale jakby innym akcentem. Potem noc i sen. Nie, to nie sen, to tylko apatia. Zjawia się dwu Francuzów w przedziale. Krajobraz całkiem odmienny; szerokie horyzonty, wzgórza, winnice. Tu i ówdzie wielki dom piętrowy, stary, ale krzepki, zasłonięty drzewami, zawinięty jakby w bluszcze.
Znowu rewizja walizki. Zmiana pociągów, do wagonu wchodzi dwu Francuzów i jedna Francuzka i robią taki hałas, jakby ich było z dziesięcioro. Są to ludzie widocznie dobrze wychowani; pomimo to śmieją się, kilka razy zmieniają miejsca i przepraszają Wokulskiego, lecz za co, on sam nie wie. Na jednej ze stacji Wokulski pisze kartkę do Suzina: "Paris-Grand Hôtel", i daje ją konduktorowi wagonu razem z jakimś banknotem, nie troszcząc się ani o to, ile dał, ani o to, czy depesza dojdzie. Na następnej stacji ktoś wsuwa mu w rękę cały zwitek banknotów i jadą dalej;. Wokulski spostrzega, że znowu jest noc, i znowu zapada w stan, który może być snem, a może tylko utratą przytomności. Ma oczy zamknięte, pomimo to myśli, że śpi i że ten dziwny stan zobojętnienia opuści go w Paryżu. "Paryż!. Paryż!. (mówi sobie ciągle śpiąc). Wszakże od tylu lat o nim tylko marzyłem. To przejdzie. Wszystko przejdzie!.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 3 tłumacz francuski fragment 40

2008-11-07 18:29:43