barcelona

Prus Lalka, Tom 2 rozdział 3

" Godzina dziesiąta rano, nowa stacja. Pociąg staje pod dachem; hałas, krzyk, bieganina. Wokulskiego napada od razu trzech Francuzów ofiarujących mu usługi. Nagle ktoś chwyta go za ramię. - No, Stanisławie Piotrowiczu, twoje szczęście, żeś przyjechał. Wokulski przypatruje się przez chwilę jakiemuś olbrzymowi z czerwoną twarzą i konopiastą brodą, wreszcie mówi: - Ach, Suzin!
tłumacz francuski Padają sobie w objęcia. Suzinowi towarzyszy jeszcze dwu Francuzów z których jeden odbiera Wokulskiemu bilet na rzeczy.
- Twoje szczęście, żeś przyjechał - mówi Suzin całując go jeszcze raz. - Myślałem, że się skręcę w tym Paryżu bez ciebie. "Paryż." - myśli Wokulski. - O mnie mniejsza - ciągnie dalej Suzin. - Takeś zhardział pomiędzy waszą parszywą szlachtą, że o mnie już nie dbasz. Ale dla ciebie samego szkoda pieniędzy. Straciłbyś z pięćdziesiąt tysięcy rubli. Dwaj Francuzi, towarzyszący Suzinowi, ukazują się znowu i mówią im, że już mogą jechać. Suzin bierze pod rękę Wokulskiego i wyprowadza go na plac, gdzie stoi mnóstwo omnibusów i powozów jedno-i dwukonnych, z woźnicami umieszczonymi z przodu lub z tylu. Przeszedłszy kilkanaście kroków trafiają na dwukonny powóz z lokajem. Siadają i jadą. - Patrzaj - mówi Suzin - to ulica Lafayette, a ot bulwar Magenta.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 3 tłumacz francuski fragment 60

2008-11-07 18:29:43