Prus Lalka, Tom 2 rozdział 3 Fragment 60
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 3 |
Jedziem wciąż Lafayettem aż do tłumacz francuski hotelu przy Operze. Powiadam tobie, cud, nie miasto! No, a jak zobaczysz Elizejskie Pola, a potem między Sekwaną i Rivoli. Eh! ja tobie mówię, cud, nie miasto. Kobiety tylko trochę zanadto wypychają się. Ale tu inszy smak. Na wszelki sposób cieszę się, żeś przyjechał; pięćdziesiąt albo i więcej tysięcy rubli to nie nic. Ot, widzisz, Opera, a ot bulwar Kapucyński, a ot, nasza chata. Wokulski spostrzega ogromny pięciopiętrowy gmach, formy klinowatej, na wysokości drugiego piętra otoczony żelazną balustradą, przy szerokiej ulicy wysadzonej niezbyt starymi drzewami, pełnej omnibusów, powozów, ludzi konnych i pieszych. Ruch jest tak wielki, jak gdyby co najmniej połowa Warszawy biegła na zobaczenie jakiegoś wypadku; ulica jest tak gładka jak posadzka. Widzi, że jest w samym środku Paryża, lecz nie doznaje ani wzruszenia, ani ciekawości. Nic go nie obchodzi. Powóz wjeżdża we wspaniałą bramę, lokaj otwiera drzwiczki, wysiadają. Suzin bierze Wokulskiego pod rękę i prowadzi do małego pokoiku, który po chwili zaczyna wznosić się w górę. - A ot winda - mówi Suzin. - Ja mam tu dwa mieszkania. Jedno na pierwszym piętrze za sto franków dziennie, drugie na trzecim za dziesięć franków. I dla ciebie wziąłem za dziesięć franków. Trudna racja -wystawa!. Wychodzą z windy na korytarz i po chwili znajdują się w eleganckim saloniku, który posiada mahoniowe meble, szerokie łóżko pod baldachimem i szafę mającą zamiast drzwi ogromne lustro. - Siadaj, Stanisławie Piotrowiczu. Prus Lalka, Tom 2 rozdział 3 tłumacz francuski fragment 80 |
| 2008-11-07 18:29:43 |